„Redukcja miejscowa” nie działa — oto dlaczego
Przekonanie, że trening brzucha topi tłuszcz właśnie w okolicy brzucha, jest niesamowicie żywotne — i zupełnie nie potwierdza się fizjologicznie. Gdy mięsień pracuje, czerpie energię głównie z krwiobiegu i własnych zapasów glikogenu, a nie z najbliższej warstwy tkanki tłuszczowej pod skórą. Utrata tłuszczu przebiega systemowo, w kolejności w dużej mierze zależnej od genetyki i profilu hormonalnego, a nie od tego, który mięsień właśnie trenowałeś.
Badania, w których uczestnicy trenowali tylko jedną stronę ciała (np. jedną rękę) przez kilka tygodni, wykazały równą utratę tłuszczu po obu stronach, mimo że trenowana była tylko jedna. To dość jednoznacznie zamyka temat „miejscowego” spalania.
Co naprawdę działa, to ogólny deficyt kaloryczny plus trening siłowy, który chroni masę mięśniową podczas odchudzania. Brzuch warto trenować dla siły tułowia, a nie dla spalania tłuszczu — będzie widoczny wtedy, gdy spadnie ogólny procent tkanki tłuszczowej w ciele.